środa, 10 października 2018

Najlepsze kasztany...

….są w lesie za moim ogrodem.


Nie przepadam za nimi. Są jak rozgotowane ziemniaki, do tego na słodko ale…
Czasami mam na nie ochotę i wtedy wyruszam za płot. Swojego ogrodu, żeby nie było.
Co zrobić, żeby uzyskać i skonsumować 20dkg kasztanów? Można więcej, w zależności jak wielki mamy na nie apetyt.
Otóż trzeba się zaopatrzyć w…

Buty, obowiązkowo z wysoką cholewką, z odpornego na ukąszenia żmii, materiału. No bo, że śmigają gady w okolicy wiadomo. Sama kilka dni temu znalazłam świeżą wylinkę przy doniczce z kaktusem co to stoi pod balkonem.

Okrycie wierzchnie, najlepiej zbroja full zestaw czyli z hełmem, bo wiadomo, że sezon w pełni więc kasztany hurtowo spadają z drzew mając w poważaniu, że kolcami mogą spowodować uszczerbek na zdrowiu.

Rękawice. Najlepiej hutnicze. Czemuż, ach czemuż?
Otóż, kasztany, które spadły i raczyły wypaść ze swego  kolczastego odzienia bardzo szybko atakowane są przez robaki. Nie gustuję w robactwie, więc skupiam się wyłącznie na tych kasztanach,  które pozostały w skorupkach. Kolczastych!
Wyłuskanie owoców jest proste nad wyraz ale bez odpowiednich rękawic, nadzwyczaj bolesne.

Gdy ilość uzbieranych kasztanów nas satysfakcjonuje, wracamy do domu, rozbrajamy się i przystępujemy do nacinania owoców, co by nam nie wybuchły podczas obróbki cieplnej.
Wrzucamy dziadostwo na specjalną patelnię (tę z dziurami od spodu) lub do piekarnika i po kilkunastu minutach, możemy rozpocząć konsumpcję.
Odczyniwszy wszystko co powyżej, zasiadam do uczty.
Obieram pierwszego kasztana, parząc sobie palce.
Po trzeciej sztuce mam dość i klnę jak szewc, że znowu dałam się nabrać własnemu chciejstwu.
Czy nie łatwiej było ugotować ziemniaki w wodzie z cukrem?
Ja to jednak gupia jestem!

Muza na dziś. Stara ale według mnie, pasuje jak ulał.